Sztuka a potencjał nowych mediów

Sztuka a potencjał nowych mediów

Współcześnie, jesteśmy świadkami zwycięstwa ikonolatrii (adoracji obrazów) nad tekstulatrią (adoracją tekstu). Co więcej, żyjemy w czasach, w których mamy do czynienia ze swoistą nadprodukcją obrazów, zarówno tych tradycyjnych, jak i tych generowanych na drodze niekonwencjonalnych praktyk artystycznych. W przestrzeni współczesnej ikonolatrii doskonale mieszczą się obrazy elektroniczne, przynależne do sztuki tzw. nowych mediów. Pojęcie nowych mediów, choć powszechnie współcześnie używane, nie jest jednak pojęciem o precyzyjnym zakresie znaczeń. Warto tu przytoczyć kilka jego definicji. I tak na przykład Karol Jakubowicz stwierdza, że: „nowe media to wszelkie techniki pozyskiwania, utrwalania, przetwarzania i transmisji informacji, danych dźwięku i obrazu, wynalezione i wprowadzone do użytku później, niż telewizja tradycyjna”.1 Z kolei Andrzej Gwóźdź, rozwijając wcześniejszą definicję, zauważa, że nowe media: „wykorzystują cyfrowe (nieciągłe, oparte na opozycjach binarnych) kodowanie sygnału […] w miejsce kodowania analogowego (ciągłego, opartego na podobieństwie) [oraz] przechowują […] informacje na nośniku magnetycznym, a nie — jak film czy tradycyjna fotografia — na nośniku fotochemicznym”.2 Natomiast Ronald E. Rice proponuje jeszcze inną definicję nowych mediów, pisze on, że nowe media to: „te technologie komunikacyjne, zwykle oparte na komputerze, które umożliwiają lub ułatwiają interaktywność między użytkownikami lub między użytkownikami a informacją”.3 Niestety, wśród przedstawicieli współczesnej teorii sztuki panuje często skłonność do zbyt entuzjastycznych ujęć zagadnień związanych ze sztuką mediów elektronicznych. Często niemalże każda realizacja nowomedialna wzbudza euforyczne opinie tylko dlatego, że przynależy ona do niekonwencjonalnego kręgu ujęć i rozstrzygnięć „czysto” technologicznych. Czyżby zatem tylko zaawansowana technologia decydowała tu o wartości ocenianych w ten sposób wypowiedzi artystycznych? Rzeczywiście, potencjalnie nowe media, dają współczesnemu artyście nieograniczone wręcz możliwości wyrazu. Niewątpliwie nowomedialne realizacje zmieniły bardzo wiele w naszym pojmowaniu i odbiorze sztuki. Jak przypomina Krystyna Wilkoszewska: „jeśli chodzi o artystę, to podkreśla się [wielokrotnie] istotne przesunięcia w rozumieniu [samego] procesu twórczego, w którym uczestniczy maszyna inteligentna, na wielu płaszczyznach prześcigająca możliwości człowieka. […] Zmiana procesu wytwarzania oznacza [również] zmianę […] samego dzieła. Przede wszystkim problemem staje się jego podstawa bytowa […] Dzieło multimedialne często „znajduje się” w sferze zwanej virtual reality, gdzie za konkretnością obrazów skrywa się abstrakcyjne królestwo digitalne”.4 Mówiąc nieco prościej, bardzo „realne”, nieraz skrajnie sugestywne obrazy żyć mogą tylko podczas pracy wysokiej klasy elektronicznej aparatury, natomiast po jej wyłączeniu, stają się one martwe, nieobecne, niejako zahibernowane. W końcu są one tak naprawdę przede wszystkim „zapisem zerojedynkowym”, nieposiadającym trwałego, materialnego „ciała”, jakie posiadają zazwyczaj tradycyjne rzeźby czy obrazy. Istotne wydaje się również to, że dzieła cyfrowe, rezygnują także z obowiązku reprezentacji oraz, że ich odbiór jest często interaktywny. Odbiorca może w pewnych przypadkach okazywać się również współautorem takiegoż dzieła, a ono samo może stawać się z kolei jakością, podatną na szeroko rozumiane zmiany i metamorfozy. Być może zatem, można zaryzykować stwierdzenie, że „tożsamość” dzieła cyfrowego nie jest określona w sposób ostateczny i istnieje ona w swoistej sferze płynności i zmienności, co wydaje się szczególnie interesujące, jeśli przyjmiemy ponowoczesną perspektywę oglądu wspomnianego zjawiska. Dzieła cyfrowe mogą działać na różne zmysły (np. słuchu i wzroku jednocześnie), realizując tym samym, w niekonwencjonalny sposób, artystyczne marzenie o syntezie sztuk. A jednak, nie można powiedzieć, żeby wszystkie dzieła z kręgu nowych mediów były dziełami wybitnymi, czy też ujmując rzecz mniej pompatycznie, dziełami istotnymi, jeśli chodzi o kwestie artystycznych przekazów i sugestii. Jak trafnie zauważa Piotr Zawojski: współczesna postać ikonolatrii, to nic innego jak oddawanie czci obrazom pozbawionym waloru głębi i tajemnicy.5 Wiele dzieł z kręgu nowych mediów, to dzieła przeciętne, które prezentują bardziej zachwyt i fascynację możliwościami samego medium i zaawansowanej technologii, aniżeli adekwatne wykorzystanie owego bogatego medialnego potencjału. Moim zdaniem, współcześnie, dla aktywnego twórcy najistotniejsza wydaje się kwestia adekwatności wyboru medium (czy to tradycyjnego, czy też cyfrowego) w celu jak najlepszego przekazu własnych idei, przeżyć czy przemyśleń na temat rzeczywistości, czy problemów samej sztuki. Jeśli wybory te są nieprzemyślane lub są, tylko i wyłącznie, podyktowane nakazami współczesnych koniunktur artystycznych — wtedy, najczęściej powstać może „chybione”, przeciętne dzieło sztuki. Jest to tym bardziej niepokojące, że media elektroniczne w gestii naprawdę dojrzałego i świadomego wykorzystywanych przez siebie środków artysty mogą stać się cudownym narzędziem, przydatnym do wygenerowania wartościowego, godnego uwagi dzieła, mogącego mieć ogromny wpływ na szeroki krąg współczesnych odbiorców. Myślę, że poszukiwanie oraz prezentacja ciekawych i, co najważniejsze, intrygujących i wartościowych dzieł z kręgu sztuki nowych mediów — jest ważnym zadaniem współczesnych instytucji artystycznych. Jak podkreślają to współcześni teoretycy sztuki: obecnie wzrasta liczba wystaw poświęconych prezentacji realizacji mediów elektronicznych, chociaż teoretycznie sztuka taka może być dostępna w każdym prywatnym mieszkaniu, to praktycznie — ponieważ wymaga sprzętu o dużej złożoności jak i wysokiej jakości — jedynym sposobem jej doświadczania pozostają [nadal] tradycyjne galerie i muzea.6 W Polsce wiele z galerii coraz częściej posiada niezbędny sprzęt i zaczyna pokazywać sztukę mediów elektronicznych. Między innymi czyni to ostatnio Biuro Wystaw Artystycznych w Pile. Miejmy nadzieję, że aktywność na tym polu przybliży naprawdę wartościowe propozycje sztuki nowych mediów, która zdaje się stać najwyżej, w polskich hierarchizacjach artystycznych postaw i tendencji.

Rafał Boettner-Łubowski

PRZYPISY 1 K. Jakubowicz, Nowe techniki informacyjno-komunikacyjne: czy mogą stworzyć nowy układ kultury?, [w:] „Przekazy i opinie”, nr 1/2, s. 27-28. 2 A. Gwóźdź, Kino i przekaźniki elektroniczne w perspektywie teorii mediów, [w:] tegoż [red.], „Po kinie” 1994, s. 11. 3 R. E. Rice i współpracownicy, The New Media. Communication, „Research and Technology” 1984, s. 35. 4 K. Wilkoszewska, Nowe inspiracje w estetyce II połowy XX wieku, [w:] Estetyki filozoficzne XX wieku, K. Wilkoszewska [red.], 2000, s. 288. 5 P. Zawojski, Elektroniczne obrazoświaty. Między sztuką a technologią, 2000, s. 26. 6 K. Wilkoszewska, op. cit., s. 290.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Skip to content