Wiesław Napierała RZEŹBA TERAKOTOWA / 22.11.2013

Wiesław Napierała RZEŹBA TERAKOTOWA / 22.11.2013

 

Urodził się 1959 w Poznaniu. W roku 1980 ukończył PLSP w Poznaniu. W latach 1981 – 1986 studiował w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Poznaniu na kierunku Rzeźba. Dyplom z wyróżnie- niem w zakresie rzeźby w pracowni prof. Józefa Kopczyńskiego. W 1988 roku rozpoczął pracę w PWSSP w Poznaniu. W 2008 roku zostaje mianowany na stanowisko profesora nadzwyczajnego w Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu. Obecnie prowadzi pracownię Rzeźby na Wydziale Rzeźby i Działań Przestrzennych.

Wystawy indywidualne:

1992 – Wystawa fotografii barwnej w technice fotomontażu, Aula PWSSP Poznań. 1993 – Wystawa fotografii barwnej „Autoportret zero” Galeria FF, Łódzki Dom Kultury. 1995 – Wystawa rzeźby i fotografii Galeria Sztuki Współczesnej „Profil”, Poznań. 1995 – Wystawa rzeźby -”Formy negatywowe” Galeria miejska – Mosina k/Poznania. 1997 – Wystawa rzeźby „Pawana na śmierć Infantki” SBWA Warszawa – Galeria rzeźby. 1998 – Wystawa rzeźby „Konkrecje udające rzeźbę” Galeria Sztuki Współczesnej „Profil” -Poznań. 1998 – Wystawa rzeźby – Galeria „Desa”, Zielona Góra. 1998 – Wystawa rzeźby – Galeria firmy „YES” – Poznań. 2001 – Wystawa rzeźby – Galeria miejska – Mosina k/Poznania. 2004 – Wystawa rzeźby – „Konkrecje udające rzeźbę”, Galeria Sztuki Współczesnej „Profil” -Poznań. 2004 – Wystawa rzeźby – Centrum Kultury i Sztuki, Galeria Sztuki „Wieża Ciśnień”, Konin. 2009 – Wystawa rzeźby-terakota, Galeria miejska – Mosina k/Poznania.

Wystawy zbiorowe:

1986 – Interart – Międzynarodowe Targi Poznańskie, Poznań. 1987 – ”Dyplom” – Wystawa najlepszych dyplomów, BWA-Łódź. 1989 – Wystawa rzeźby -”Rzeźbiarze Poznania”, BWA Poznań. 1995 – Wystawa fotografii – „Krąg fotografii”, BWA Poznań. 1998 – Wystawa fotografii- I biennale Fotografii Polskiej, BWA-Poznań. 2004 – Wystawa rzeźby – „Paleta Erosa-Eros spętany obłudą”, Galeria Sztuki Współczesnej „Profil”, Poznań. 2006 – Wystawa z cyklu „Pokolenie sztuki – 86”, Galeria Okrąglak, Poznań. 2007 – Wystawa rzeźby – „Profesor Józef Kopczyński i uczniowie”, Galeria miejska – Mosina k/Poznania. 2009 – Wystawa rzeźby – „Postawy”- rzeźby pedagogów Wydziału Rzeźby i Działań Przestrzennych Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu. Galeria Sztuki Współczesnej „Profil”, Poznań. 2010 – Kolekcja Akademii Sztuk Plastycznych w Poznaniu, Galeria Wydziału Nauk Społecznych Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. 2010 – Galeria Collegium Stomatologicum Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. 2012 – „Galeria znaleziona”, Galeria w Hotelu Kolegiackim – Poznań.

Prace w zbiorach prywatnych w kraju i zagranicą min. Francja, Niemcy, Holandia, Włochy, Stany Zjednoczone.

 

Rzeźba terakotowa a nie ceramika pozornie nie różniące się dyscypliny tej samej techniki artystycznej stały się dla mnie nowym obszarem nie tyle eksperymentów co bardziej doznań z bezpośredniego obcowania z materią ziemi. Modelowanie w glince ceramicznej dało mi sposobność tworzenia szkicu rzeźbiarskiego. To co jest oczywiste w przypadku malarstwa i rysunku w rzeźbie szkic jest zaproszeniem formy by powróciła ponownie w obszary chaosu. Powstały cykl jest zbiorem impresji na dość swobodnie zadane sobie tematy. Mała forma rzeźb pozwalała mi działać bardziej epicko budując małe etiudki rodzajowe, będące namiastką sceny teatralnej. Opisem dziwnych relacji między ludźmi, którzy zmagają się i zmagają bez możliwości odwołania się do uczuć wyższych a ich nadmierna aktywność psychokine- tyczna nie zawsze idzie w parze z sensownością jakichkolwiek działań. Stąd tyrada podpowiadających tytułów, które tak naprawdę często streszczają inną historię ale jakimś dziwnym trafem współgrają z pracami. Motywy animalistyczne są czymś na kształt bajki, która bardziej mówi o naturze ludzkiej niż o samych zwierzętach. Prace terakotowe są próbą napisania w małym wycinku Balzakowskiej „Komedii ludzkiej”. Komedii rozgrywającej się od zawsze, w którą jesteśmy uwikłani na własne żądanie by genero- wać ciąg niepotrzebnych zdarzeń.

Następnym cyklem terakotowym są próby z sacrum. Nawiązanie do Madonn i Piet w rzeźbie była moją osobistą próbą cofnięcia się w czasie i nawiązanie do epok, kiedy ten temat był w pełni wiążący całe społeczeństwa, gdzie problem dualizmu emocjonalnego i duchowego nie stykał się jeszcze z pop kulturą i pauperyzacją relacji międzyludzkich. Wędrując ścieżką wytyczoną przez dawnych mistrzów dotarłem do pustyni gdzie umieściłem moje Madonny i Piety uznając to środowisko za w pełni adekwatne do dzisiejszego stanu rzeczy. Próby z sacrum są pewnego rodzaju regresem tematycznym dawno zarośniętej drogi przez awangardowe chwasty a wyznaczonej przez odległych w czasie mistrzów. Całość wykonałem w terakocie gdzie forma szkicu ustępuje bardziej precyzyjnemu modelunkowi rzeźbiarskiemu.

Ostatnim cyklem terakotowym, który może się okazać początkiem następnego jest zestaw kaseto- nów dewocyjnych. Postanowiłem posłużyć się renesansową perspektywą opracowaną przez Brunelle- schiego. Perspektywa ta, która służyła do porządkowania kompozycji prac malarskich w przypadku rzeźby może doprowadzić do spłaszczenia formy, czyli odwrócenia iluzji przestrzeni. Paradoksy cechujące ten rodzaj perspektywy pozwala na pewien rodzaj płaskości prac, które zyskują na specy- ficznej ekspresji wyrazowej zagmatwanej przez anty-perspektywiczne meandry draperii. Ten spóźniony o całe wieki eksperyment nie zniechęcił mnie do pracy nad rzeźbami. Pojawiły się postacie Ewange- listów, motywu Zwiastowania i Ostatniej Wieczerzy. Draperia stała się dla mnie ponadczasowym kodem prowadzącym do treści mistycznych podług poleceń tych będący po drugiej stronie. Specyfika kształ- tów zawartych w nieprzewidywalnych załamaniach materiału, dynamika światła i agresywności cieni dopomogło mi od nowa rozumieć formę rzeźbiarską w jej historyzującej perspektywie jednak widzianej z perspektywy współczesności.

Cykl fotografii barwnych wykonanych techniką tradycyjną na kliszach fotograficznych jest fotomon- tażem zrealizowanym bez udziału komputera a same odbitki na papierze barwnym są wykonane całkowicie ręcznie z udziałem powiększalnika i kuwet fotograficznych. Tematem jest autoportret a inspiracją cykl narcystycznych autoportretów Albrechta Durera. Metoda malarska została odwró- cona, ponieważ nie malowałem swojej podobizny bezpośrednio na płótnie lecz na własną twarz nakładałem farby olejne czyniąc ją prawdziwym gruntem malarskim. Na dzień dzisiejszy w wyniku rewolucji cyfrowej nie zajmuję się fotografią.

Wiesław Napierała

 

Kameralna rzeźba w terakocie.

W naszym codziennym życiu coraz mniej sztuki, coraz więcej zjawisk para artystycznych, epatujących odbiorcę hiper realistyczną urodą, rodem z reklamy, komiksu, happeningu, czy wykonanego w pospiechu, pod osłoną nocy muralu. W przestrzeni wielkich miast ustawia się albo realistyczne, przypominające socrealistyczny patos, monumentalizm, posiadające wyraźne i wyraziste przesłanie ideowe pomniki, albo operujące deformacją, często negatywowe i przez to zapewne znacznie bardziej interesujące – formy, nawiązujące do kształtu ciała ludzkiego, wykonane z żywicy syntetycznej, zbrojonego cementu, a nawet z impregnowanych gazet, tektury, czy z papier mache. Inspiracji do powstania tych pierwszych dostarcza religia i polityka, podczas gdy „owe drugie”, tak chętnie przemilczane przez krytykę – powstają dość spontanicznie, z potrzeby zaistnienia artysty, z demaskatorskiej pasji, z zamiłowania do skandalizujących, obrazoburczych gestów. Tak, więc współczesna rzeźba, wiodąca swój własny (nie zawsze akceptowany i zrozumiały dla widzów) dialog z czasem obecnym, z estetyką ulicy, z historią i tradycją – już dawno przekroczyła granice sztuki portretowej lub przedstawiającej czyli tradycyjnie pojmowanej formy przestrzennej, wykonanej z kamienia lub drewna, niosącej czytelne, jednoznaczne przesłanie. Kameralna rzeźba w terakocie broni się jeszcze, bowiem terra cotta – ziemia wypalana to najczystsza substancja, sięgająca ku źródłom inspiracji tkwiącym w żywiole i w rdzawej, zrudziałej, gliniastej materii ziemi. Ona to daje twórcy szczególne możliwości, pozwala organizować przestrzeń dokonując świadomie jej mityzacji (z terrakoty wykonywano bowiem wizerunki bogów i bogiń, przedmioty magiczne, ozdoby). Pozwala nie liczyć się w istocie ze skalą i ograniczeniami formalnymi, jakie zwykle pojawiają się w przypadku pomnika, rzeźby monumentalnej, osadzonej w konkretnym fragmencie architektury, w realiach dzielnicy, czy miasta i mimo swej skali – skazanej na zapomnienie lub dezaktualizację. Kolejne kompozycje układające się w sekwencje scen lub jak mówi Wiesław Napierała – epicko budowanych etiud – przypominają o roli wyobraźni w kreowaniu dzieła, stanowiącego w tej samej mierze element całego cyklu, co samodzielną, autonomiczną, podlegającą przyjętym przez artystę zasadom i normom estetycznym – niepowtarzalną, wyjątkową kompozycję. Charakterystyczną cechą budowanych z naturalnej gliny form, zachowujących właściwą dla tego specyficznego tworzywa barwę i strukturę – wydaje się kontrast, dramaturgiczne spięcie między miękką linią udrapowanej tkaniny i bryłą ludzkiego ciała, a porządkiem i spokojem surowych, zgeometryzowanych struktur architektonicznych, stanowiących symboliczne tło, kontekst. Ostatnia wieczerza, zwiastowanie, cykl ewangelistów i madonn, piety i bramy piekieł – to tematy tylko kilku, z rozbudowanego cyklu kompozycji poświęconych wizjom sfery sacrum, które operując symbolem i czytelnym, kulturowym znakiem – odwołują się do tradycji klasycznych i romantycznych okresów rzeźby europejskiej, stanowiąc równocześnie bardzo osobiste, subiektywne wyznanie autora. Specyficzny charakter tych prac wiąże się przede wszystkim z materią gliny, która okazuje sie bliska gęstej, pełnej porów, zagłębień materii ziemi, tak jakby lepione, formowane z emocją rzeźby o chropawych płaszczyznach i dość grubo, szkicowo naznaczonych krawędziach – stanowiły formy dramatycznie wydarte Naturze i z rozmysłem uspokojone, wyciszone, uszlachetnione, zgodnie z intencją artysty. Nieco odmienny charakter mają kompozycje, które autor określa mianem „epickich”, a więc takie, które opowiadają jakąś historię, często odwołując się do groteski, karykatury, deformacji, czy przerysowania. To tutaj skala dzieła zaprzecza dramaturgii treści. Wybór gliny jako tworzywa nie wydaje się tu bez znaczenia, bowiem to w końcu Prometeusz ulepił człowieka z gliny i z łez, pamiętając o kruchości, plastyczności tworzywa, którego zastosowanie umożliwia pokazanie chropawości bryły, załamań, zakamarków miękko drapowanej tkaniny, w strukturze której dokonuje się misterium światła i cienia. W konsekwencji pojawiają się tutaj sugestywne, naznaczone piętnem namiętności, niemal zmysłowe przejścia od fragmentów rozświetlonych ugrem, uładzonych, jakby polerowanych ku mrocznym, pogrążonym w aksamitnych brązach, niewielkim, ukrytym i celowo zamkniętym, jakże tajemniczym przestrzeniom. Tutaj to właśnie zostają brutalnie obnażone, zdemaskowane, odkryte wszelkie przypadłości człowiecze, a pojawiające się zwierzęta przypominają o mitach i alegoriach baśni. Niekiedy treścią kompozycji są odniesienia do literatury, jak w przypadku „Ulicy Krokodyli”, która inaczej, niż w prozie Brunona Schultza – wznosi się na kręgosłupie prehistorycznego gada jak most rzucony ponad spękaną, pełną szczelin i rozpadlin skorupą. Kiedy indziej – odwołania do Biblii, której metaforyka i nasycone symboliką obrazowanie nie różni się tak znacząco od literackich wizji. Być może właśnie dlatego autor terakotowych kompozycji wprowadza motyw pękniętego, rozpołowionego stołu, za którym widać potraktowane bardzo szkicowo, umownie, pozbawione rysów odmienności, rozpoznawalnych cech charakteru – sylwety apostołów. „Ostatnia wieczerza” nie ma w sobie nic z czytelnego, łatwego w odbiorze realizmu, odległa od prostej ilustracyjności przywołuje magię (niekoniecznie miłej) Tajemnicy. To tutaj sfera sacrum przenika się boleśnie ze sferą profanum, a człowiek uwikłany w dramat przeznaczenia, poddany wyrokom losu może utożsamiać się równie dobrze z Judaszem jak i z Tomaszem, Mateuszem, Janem, czy Piotrem. Teatralności, dramaturgii tej scenie przydaje tkanina udrapowana lub może po prostu rzucona na powierzchni stołu, pofałdowana, spękana, symbolizująca materię z której (jak z gęstej magmy) wyłaniają się zarysy kształtów i treści. Niewielkich formatów rzeźba z terakoty, autorstwa Wiesława Napierały okazuje się zatem czymś więcej, niż tylko ładnym przedmiotem do wnętrza, niesie w sobie bowiem duży ładunek emocji i symbolicznych, metaforycznych treści, a jej skala, sprzyjająca eksponowaniu w nawet bardzo kameralnej przestrzeni – czyni ją możliwą do zaistnienia w codziennym życiu odbiorcy. Być może obecna wystawa stanowi zapowiedź czasów, w których człowiek, zmęczony produktami pop kultury rozbudzi w sobie potrzebę obcowania z dziełem sztuki w przestrzeni osobnej, prywatnej, ową szlachetną tęsknotę, która jeszcze w latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia dawała świadectwo wrażliwości i inteligencji odbiorcy, szukającego możliwości spotkania z drugim człowiekiem, z artystą, oczekującym podobnie jak widz – spełnienia w znaczącej, dotykającej filozofii i estetyki – rozmowie.

Małgorzata Dorna

Folder – Wiesław Napierała

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Skip to content