Eugeniusz Repczyński / Figura Erep.a – relacja z wernisażu

Niezwykły wieczór w BWA PP. Wystawę można oglądać do końca miesiąca.
Mistrz Eugeniusz Repczyński o sacrum w sztuce, pięknie i harmonii:
Otworzyliśmy nowy sezon kulturalny wernisażem i wystawą prac Eugeniusza Repczyńskiego, mistrza malarstwa, twórcy m.in. dzieł sakralnych: – Gdy mowa o sztuce sakralnej współczesnej w Polsce padają zwykle dwa nazwiska: Nowosielski i Repczyński. Obaj malarze wnieśli tę sztukę na najwyższe poziomy i budzą zachwyt, a krytycy sztuki dyskutują, któremu z nich dać palmę pierwszeństwa. My, dzisiejszego wieczoru, dajemy ją Eugeniuszowi Repczyńskiemu – tymi słowami rozpoczął wernisaż Edmund Wolski, dyrektor BWA PP w Pile.
Pilskie BWA PP i Powiat Pilski zaprosili na otwarcie nowego sezonu artystycznego – a otwiera go wystawa retrospektywna malarstwa Eugeniusza Repczyńskiego pt. „Figura Erep.a”. Eugeniusz Repczyński to nestor pilskiego środowiska artystycznego – postać nietuzinkowa, legendarna – to on, wspólnie z Eugeniuszem Ćwirlejem, stali się „zaczynem” pilskiego środowiska artystycznego. Byli w Pile pierwsi i wspólnie dali fundamenty do budowy instytucji sztuki w naszym mieście.
– Eugeniusz Repczyński to artysta wyjątkowy, postać ze świata sztuki o wymiarze wręcz pomnikowym. Od niego rozpoczyna się opowieść o pilskim środowisku artystycznym. Na nim między innymi od kilkudziesięciu lat opiera się prestiż i znaczenie tego środowiska. To jego obrazy były punktem odniesienia dla kilku pokoleń malarzy działających w Pile i okolicy. Wielu bardzo starało się dorównać poziomem Mistrzowi, za jakiego był i jest postrzegany – mówił Edmund Wolski, dyrektor BWA PP w Pile. – Repczyński solidnie zapracował na swoją pozycję w świecie sztuki. „Malarstwo jest dla mnie wodą życia” – wyjawił dawno temu swój sekret. I tej dewizie jest wierny, jak mało kto. Malował, maluje i będzie malował – dopóki wystarczy mu sił, bo zapału i weny na pewno nigdy mu nie zabraknie – dodaje E. Wolski.
E. Repczyński jest malarzem nowoczesnym. Podąża za nowymi trendami w sztuce, ale jednocześnie pozostaje wierny tradycji piękna i harmonii w malarstwie.
Podczas wernisażu opowiadał o swoim tworzeniu, o tym, jak tworzyła się jego idea „dzieła”, piękna i harmonii w sztuce, o specyfice swojego malarstwa, które w duchu jest tradycyjne, a jednak w którym silnie wyczuwa się impuls nowoczesności.
– Tak dokładnie opisałbym swoje malarstwo… Trudność polegała na tym, że ja musiałem skojarzyć sobie najpierw różne rzeczy: co to jest piękno w tradycji, czym jest harmonia i jednocześnie znaleźć pojęcie piękna, harmonii, żeby następnie to piękno z przeszłości w sposób bardzo nowoczesny wkomponować w to, co ja robię… – mówił Eugeniusz Repczyński.
– Ja jestem malarzem, czyli samotnie sobie siedzę w pracowni i rozmyślam. Zacząłem więc filozofować, m.in. nad tym, co to jest dzieło. Nie dzieło sztuki, ale dzieło. Trzeba było dojść do tego! Do dzieła prowadzą trzy przesłania: harmonia, forma, światło. Piękno i harmonia to pojęcia równoznaczne. Dopiero w momencie, gdy zacząłem studiować, co to jest piękno, doszedłem do tego, że to opiera się na liczbie, na geometrii. Wszystko zbudowane jest na matematyce. Nasz przodek Homo sapiens już w jaskini malował arcydzieła! Homo sapiens opierał się nie na wiedzy oczywiście, ale na intuicji… Powstawał układ rożnych form geometrycznych w pewnych proporcjach – a to właśnie harmonia. Obok harmonii musi też być forma – nie chodzi o kształt, to coś wrodzonego, to właściwość, styl malarza. I musi być światło – to jest najbardziej skomplikowane, tego nie można się nauczyć, wystudiować. To trzeba mieć w sobie… A że ja mam to w sobie, jestem dobrym malarzem! – mówił z uśmiechem Artysta.
Nie mogło zabraknąć pytań o mistrzów… Repczyński wymienił dwóch: Paula Gauguina i Jerzego Nowosielskiego.
Paula Gauguina uważa za absolutnego twórcę współczesnego malarstwa.
– Paul Gauguin redefiniował malarstwo – odrzucił on renesansowy światłocień, zrezygnował z trójwymiarowego waloru i zastąpił go czystą, płaską plamą barwną otoczoną wyraźnym konturem. Ten styl, nazywany syntetyzmem, był całkowitym zerwaniem z tradycją, która dominowała w sztuce europejskiej przez kilkaset lat! On po prostu wymyślił sobie, że obraz musi być syntetyczny, płaski, że obrysowane to wszystko musi być… wymyślił rezygnację z waloru renesansu, ze światłocienia. I ja do niego nawiązuję – podkreślił.
– Nowosielskiego zawsze podziwiałem… Jego obrazy to coś tak pięknego, że to się w głowie nie mieści! To mistrzostwo nieosiągalne. To był geniusz… i jednocześnie filozof. Podpatrzyłem jego kompozycję dzieła –mówił E. Repczyński.
A skąd w ogóle u Repczyńskiego fascynacja sztuką sakralną?
– Jestem z katolickiej rodziny, całe rodzeństwo urodziło się przed wojną, ja także… Wtedy nie było rozpuszczania, jak dziś… to było surowe, katolickie wychowanie. Wszyscy byliśmy bardzo porządni i z tego względu w mojej przestrzeni cały czas istnieje sacrum. Ale dużo ciekawsza jest inna przyczyna tego, dlaczego ja maluję sacrum. W malarstwie sakralnym jest plama. Jest, owszem, jakaś twarz, ręce w geście… Ale strój jest plamą. Nie jest czymś takim jak dzisiaj. Dlatego, gdy ja zacząłem malować syntetycznie, sięgnąłem do dawnego malarstwa.
Artysta mówił także o specyfice postaci, które maluje, o deformacji postaci.
– Malarstwo nie jest odwzorowaniem rzeczywistości. Jest czymś innym… Jeśli to, co wydaje się nam idealne na zewnątrz, to, co jest piękne, przeniósłbym na obraz – to byłby kicz! Ja muszę zdeformować tę sylwetkę i stworzyć nową w wyobraźni, moją własną. Tak, to jest deformacja rzeczywistości, ale zrobiona po to, by stworzyć piękno – piękno inne niż w rzeczywistości.
***
Wieczór to był szczególny. Na spotkanie z nestorem pilskiego środowiska artystycznego przybyło mnóstwo gości, sala BWA pękała w szwach. Były kwiaty, życzenia, gratulacje, wspomnienia, wzruszenia… Pianistka Jolanta Reszelska, jednocześnie przyjaciółka i od lat wielbicielka talentu Eugeniusza Repczyńskiego, wykonała dla Bohatera wieczoru poloneza cis-moll Fryderyka Chopina. Był to jeden z tych wzruszających momentów wieczoru, który uczynił go szczególnym. Kolejnymi były bardzo osobiste życzenia od posła Piotra Głowskiego, prywatnie zięcia malarza – życzenia ukwiecone obrazkami z rodzinnych spotkań w pracowni Mistrza, wspomnieniem szczególnej więzi pomiędzy artystą i politykiem. Gośćmi uroczystego wernisażu byli i inni członkowie rodziny: córki pana Repczyńskiego – m.in. Magdalena Głowska, a także kuzynki, kuzyni, wnuki.
Życzenia, gratulacje i prezenty na ręce Artysty złożyli także Beata Dudzińska, prezydent Piły oraz Rafał Zdzierela – pilski starosta.
Obecni byli ponadto: Marlena Bakuła-Zdzierela – ekonomistka, społeczniczka, prezes spółki Społeczna Inicjatywa Mieszkaniowa (SIM) w Pile, proboszcz parafii pw. Świętej Rodziny Kazimierz Chudzicki, artyści m.in. Barbara Pierzagalska – Grams, Elżbieta Wasyłyk, Anna Lejba, Tadeusz Ogrodnik, Renata Wojnarowicz, Stanisław Pręgowski. Obecna była poetka Zuzanna Przeworska i Maria Bochan, prezeska Towarzystwa Miłośników Miasta Piły, byli państwo Mariola i Karol Urbanek – dyrygent Chóru Akademii Nauk Stosowanych im. Stanisława Staszica w Pile, prezesi – były i obecny – WPHW w Pile, Czesław Ruta i Maciej Radke (WPHW to partner pilskiej Galerii). Nie sposób wymienić wszystkich gości… Było to z pewnością wydarzenie na miarę świętowanego w tym roku 50-lecia BWA w Pile.
Wystawa dostępna do 30 września (w pon. i pt. od 9.00 do 15.00; we wt. śr. i czw. od 9.00 do 19.00; bilety: 5- (dzieci i młodzież szkolna) oraz 10- zł ; grupy zorganizowane, szkoły – wstęp wolny).





























































































