02.09 – 24.09.2016 / Jan Michalak „PANTA REI” – malarstwo.

02.09 – 24.09.2016 / Jan Michalak „PANTA REI” – malarstwo.

P1130801

P1130802

P1130790

P1130781

P1130782

P1130783

P1130784

P1130785

 

P1130790

P1130799

P1130803

P1130804

P1130806

P1130807

P1130808

P1130809

P1130810

P1130811

P1130812

P1130813

P1130814

P1130815

 

 

Jan Seweryn Antoni Michalak. Urodzony 5 maja 1979 r. w rodzinie inteligenckiej o tradycjach artystycznych. Studiował na Wydziale Malarstwa w ASP w Warszawie. Dyplom z wyróżnieniem w 2004 r. Członek ZPAP Okręg Warszawski. Mieszka i tworzy w Rzymie.

Ważniejsze wystawy i osiągnięcia:

2004 – Dyplomy – wystawa w ASP w Warszawie. Stypendysta Ministerstwa Kultury w 2005 r.

2005 – 15. Ogólnopolski Przegląd Malarstwa Młodych „PROMOCJE 2004”, Galeria Sztuki w Legnicy. Otrzymał nagrodę „Srebrna Ostroga” przyznawaną za odwagę i bezkompromisowość.

2006 – Biennale Malarstwa Ogrody 2006, (wyróżnienie honorowe za obraz) BWA w Wałbrzychu – Zamek Książ.

2006 – Konkurs malarski „Jan Paweł II Wielki w Warszawie” (wyróżnienie za obraz) Pomarańczarnia, Warszawa.

2007 – Warsaw Art Gallery Hotel Marriot (wystawa indywidualna).

2008 – „Dionizyjska Reinterpretacja Stytanizowanej Rzeczywistości” (wystawa indywidualna) Galeria Otwarta, Kraków.

2008 – Dziennik „Rzeczpospolita” zostaje wymieniony w Rankingu „Kompas Sztuki”.

2009 – zakłada w Kazimierzu Dolnym Autorską Galerię „Szopa”.

2010 – Udział w 3. Biennale Artystów w Kazimierzu Dolnym (wyróżnienie w kategorii malarstwo). 2011 – „Vita di Prete” Pietra Lata, Toskania, Włochy. Performens i wystawa obrazów.

2012 – „Poszukiwanie Kamienia Filozoficznego”, Galeria Dom Michalaków Kazimierz Dolny.

2013 – „Hereditatis Paternae „, wystawa obrazów. 7. Festiwal Filmu i Sztuki Dwa Brzegi. Galeria Dom Michalaków Kazimierz Dolny.

2013 – Puławska Galeria Sztuki-POK Dom Chemika wystawa indywidualna pt. „Hereditatis Paternae-Gens Polonica”.

2014 – „Lo Zilach, Selenu Cepen, Marunuch” wystawa obrazów. 8. Festiwal Filmu i Sztuki Dwa Brzegi, Galeria Dom Michalaków Kazimierz Dolny.

2015 – „Wieża Babel” wystawa obrazów. 9. Festiwal Filmu i Sztuki Dwa Brzegi, Galeria Dom Michalaków w Kazimierzu Dolnym.

2016 – „IL TENENTE DEL PAPAVERO MAGGIORE” wystawa malarstwa w LA PORTA BLU ART GALLERY w Rzymie. Kurator Beata Drzewiecka.

2016 – „PANTA REI” wystawa malarstwa Galeria Dom Michalaków Kazimierz Dolny. Kurator Giuseppe Ussani d’Escobar.

 

Dla Jana Michalaka wszechświat jest organiczny i w stałym formowaniu się, ożywione i nieożywione łączą się w nieprzerwanej genezie. Słowo ma funkcję ewokującą i w rycie sztuki staje się formą, idea kształtuje się na płótnie i staje się myślą, która nie poddaje się pełnej kontroli samoświadomości. Formy Jana które mają często początki geometryczne, są ziarnami rzuconymi z podświadomości w naszą codzienność. Cezanne, który zrewolucjonizował język sztuki i którego z powodzeniem nazwać można Ojcem Kubizmu, widział w naturze formy: stożka, kuli, sześcianu, cylindra. W naszym artyście natura ma tę rygorystyczną esencję. Biomorfizm ekspresjonistyczny, gdzie kolor wzrasta i stymuluje realność magiczną i prymi-tywną, konkretyzując ją przed zachwyconym widzem. Kiełkuje w nadmiarze, konserwując nierealną lekkość. Wszechświat Jana zdaje się być uderzony i oślepiony ogniem słońca, eksplozją sił tajemnych i gwiezdnych stwarza wielość form. Jego Sztuka jest intensywnie mistyczna, mistycyzmu wizyjnego i pogańskiego. Formy mają impaktemotywy idoli które rodzą się z ciszy. Jego malowidła są darami wotywnymi dla bytu wyższego, który bawi się zmienianiem form i gubieniem się we fragmentarności realnoonirycznej. Most duchowy jest rzucony między płótnem a obserwatorem. Ten ostatni, nieoczekiwanie jest wezwany do uczestnictwa w organicznej ewolucji kosmosu, by konstruować swoje sny. Z nieskończonej przestrzeni słowo daje początek formie a ta przebija horyzont wizyjny i emocjonalny widza by potem zanurzyć się w nicości, powracając do frazy początkowej, zagubić się znowu w świecie niewypowiedzianego, niewidzialnego i żyć w zawieszeniu, oczekując magicznej regeneracji w podróży podobnej nucie muzycznej, pojawia się znikąd przez surrealną koincydencję energii i myśli, fluktuuje w powietrzu, stając się dźwiękiem i finalnie wraca do niewidzialności ciszy. Człowiek jest w ciągłym poszukiwaniu tajemnego wokabolarium stworzenia. Formy są ziarnami pierwotnego wszechświata i znajdują prawdę w uproszczeniu. Im bardziej zbliżamy się do początków czło-wieka, tym bardziej kształt oczyszcza się, stając się esencjalnym. Ciało ludzkie mogłoby zsyntetyzować się w geometrie, które wiążą się między sobą, w konsekwencjalności kosmicznej: Portrety Jana są pejzażami oniryczno-geometrycznymi wypływającymi z źródła sennego, mają pragnienie realności i z ich monumentalnością świętej góry rodzą nieskończony wszechświat form – my sami jesteśmy formą i stwarzamy nowe marzenia, nowe sny, nowe słowa. Jesteśmy materią i substancją twórczą tego wyjątkowego wszechświata gdzie wszystko płynie i rodzi się od nowa. Bezruch nie należy do kodu genetycznego tej planety, tej galaktyki, wszystko i wszyscy jesteśmy wezwani do działania… Panta Rei… Wszystko płynie…

Giuseppe Ussani d’Escobar

 

 

P1130816

P1130818

P1130819

P1130820

P1130821

P1130823

P1130824

P1130825

P1130826

P1130828

P1130829

P1130830

P1130831

P1130832

P1130833

P1130834

P1130835

 

puttygen download , serif;”>W pół drogi, gdzieś między Kazimierzem Dolnym i Rzymem…

Wyszydzony i opluty śród poczwar rozdziawionych deszczem
wiem: Co znaczę ja żywy o krok od filarów!
Te mury z odrąbanych skał – jak łby ponade mnie
zmartwychwstają z sarkofagu.” (Julian Przyboś)

Fakt, że myślimy o sobie jako o ludziach „współczesnych” (w podtekście: „nowoczesnych”) takimi nie musi nas czynić. Funkcjonujemy bowiem (chociażby z racji zapisanych w języku symboli, archetypów i znaków) zakorzenieni głęboko w przeszłości, w tradycji kulturowej epok minionych i doświadczenie to staje się szczególnie wyraziste, gdy mamy okazję smakować przestrzeń starych miast, w których nowoczesne rozwiązania urbanistyczne nakładają się na zabytkową architekturę, to co minione zmaga się z tym, co obecne. Gdy dane nam doświadczać wielowarstwowej przestrzeni, w której spod powierzchni miałkiego zapisu codzienności – wyłania się nagle to, co przynależne sferze pradawnej, barbarzyńskiej, pierwotnej, sferze podświadomie zapamiętanych, wielowątkowych narracji – czujemy się co najmniej zakłopotani. Tak dzieje się w przypadku wchodzenia w obszar miast uwodzących nadmiarem, polifonicznych, odbieranych jako kulturowy, historyczny i literacki palimpsest. Tak może dziać się także w przypadku przestrzeni postrzeganych w kategoriach miejsc autobiograficznych, szczególnie wówczas gdy patrzy się na ich utajone, podskórne życie przez pryzmat dzieł sztuki, przez pryzmat subiektywnej narracji, prowadzonej przez konkretnego artystę.

W pracach Jana Michalaka, które tworząc kilka tematycznych sekwencji, cykli, układających się w czytelną opowieść o żywiole jednoczesności, równoczesności „dziania się”, o żywiole czasu, konstrukcji i dekonstrukcji – pobrzmiewa fascynacja dwoma miastami: Kazimierzem Dolnym i Rzymem. To tutaj w Kazimierzu znajduje się prywatna galeria „Dom Michalaków”, z którą związał swe losy przedstawiciel trzeciego już pokolenia artystów.

To tam, w odległym kulturowo Rzymie usytuowana jest pracownia malarza, w której powstaje znaczna część płócien, utrzymanych w rozpoznawalnym stylu, funkcjonujących gdzieś na pograniczu koloryzmu i ekspresjonizmu. Autor owych kipiących od nadmiaru znaczeń, rozbuchanych, konkretyzujących się niemal w obecności widza, kompozycji – dopracował się (mimo stosunkowo młodego wieku) własnego języka przekazu, języka którego wyznacznikami stają się: płasko kładziona, po formie przedmiotu – plama światła, wielobarwny obrys, celowe uproszczenia aż po geometrię, a nade wszystko – malowanie gęstą farbą, impasto.

Wszystko to sprawia, że w jego pracach pobrzmiewa jakiś szlachetny ton owej „dawności”, tym bardziej wyrazisty, że podążając tropem twórców metafizycznego baroku – malarz stara się podejmować tematy najprostsze (portret, martwa natura, pejzaż) czyniąc z nich pretekst dla demonstracji swych umiejętności warsztatowych, umiejętności rasowego malarza, swobodnie operującego szerokimi pociągnięciami pędzla, grubą, odważnie prowadzoną, miękką i płynną krechą. Podczas jednak, gdy świat wyobrażeń człowieka baroku był światem poruszonym – świat malarskich wizji współczesnego artysty znamionuje pozorny bezruch, zewnętrzny ład i spokój. To tutaj właśnie tkwi istota konceptu, owego dramaturgicznego kontrapunktu, barokowej antytezy, kontrastu, bez obecności którego perfekcyjnie wykonana praca byłaby tylko popisem rzemieślniczych umiejętności.

W warstwie podskórnej, pokazanych na wystawie płócien zmagają się jednak żywioły, żywioł powietrza i światła, żywioł koloru nasyconego, mrocznego z żywiołem barw rozbielonych, niemal pastelowych, żywioł substancji, materii z emanacją nieposkromionego, romantycznego Ducha. Obrazy powstają „na spięciach”, niosąc w sobie ogromny ładunek emocji, namiętności, tak żeby spod powłoki konwencji, uporządkowanej struktury przebijało owo mocne, głębokie, dojmujące i nieokiełznane wzruszenie, któremu należałoby nadać formę konkretu.

Odwołując się do języka literatury można by zatem powiedzieć, że w kompozycjach Michalskiego zmagają się dwa różne widzenia baroku: barok metafizyczny ludów Północy, mroczny, tajemny i groźny, osadzony w metaforyce kultury i sztuki „gotyckiej”, zaludnionej przez upiory i cienie – z nieco przeestetyzowanym barokiem dworskiego, „cywilizowanego” Południa, wyrosłym z miłości do światła, do zbielałych w upale, mistycznych przestrzeni, ciągnących się aż po horyzont, z miłości do skąpanych w ognistym słońcu łach nadmorskiego piachu, skalistych wybrzeży i plaż.

Rzym to bowiem przestrzeń wielu wątków, narracji, prowadzonych Ab Urbe Condita… W Kazimierzu narrację prowadzi się linearnie, ulegając urodzie rodzinnej opowieści, nieskomplikowanej urodzie znajomego, „oswojonego” miejsca i czasu. Granicę wyznaczają monumentalne bryły Alp, namalowanych statycznie, na tle wysrebrzonego nieba.

Obraz z wizerunkiem Alp wyznacza też symboliczne podziały ekspozycji, zatytułowanej w nawiązaniu do Heraklita z Efezu -„Panta rhei”. To po „tej” stronie gór pozostają wizerunki ludzi, fragmenty architektury Kazimierza, widok z pracowni przez ogród na zatrzymane w ciszy, zda się nieco uśpione, dotknięte piętnem nadrealizmu – miasteczko. Po „tamtej” pozostają martwe natury, nasycone światłem, pulsujące ciepłem z charakterystycznymi skorupami rozrzuconych naczyń, pokazanych symultanicznie butelek, dzbanów i krabów, owych symboli śródziemnomorskiej witalności.

Tak, więc w ramach tej spójnej stylistycznie wystawy, pod presją bimorfizmu, owego nieustannego stawania się i unicestwiania bytów, na naszych oczach i przed naszymi oczami – toczy się odwieczna walka Demiurga z Absolutem. Namacalnym, zmysłowym efektem owego, pokazywanego z różnych perspektyw, symultanicznie boju – okazują się wizerunki ludzi. Portrety owych teatralnie upozowanych postaci, których tożsamość określają trzymane w dłoniach przedmioty: makówka, perły, retorta. Gdzieś wewnątrz, w najgłębszych pokładach ludzkiej psychiki – toczy się ostateczna gra. Grubo ciosane, oderwane od zwyczajowo przypisanych, bezpiecznych domostw i siedzib, obwiedzione barwnym konturem, uprzedmiotowione, przywołujące formy drewnianych, totemicznych rzeźb – wizerunki owe mają w sobie coś z brutalnego, pierwotnego, barbarzyńskiego piękna.

Ich twarze, lub może raczej przyrosłe do twarzy maski, zwrócone ku nam, zniewalające intensywnością uważnego spojrzenia, spojrzenia natarczywego, pełnego wyrzutu i bólu – zdają się poddawać bezwzględnej wiwisekcji nasz (jakże nietrwały wobec ich ponadczasowości, ich kosmologii) byt. Nie podejmują dyskursu. Milczą. Stajemy zatem, „wyszydzeni i opluci” w ciszy, jak osoba mówiąca w wierszu niemodnego poety. W Przybosiowym „gromobiciu ciszy”…

Pozostaje pytanie: „Co znaczę ja żywy o krok od filarów?” Co znaczy człowiek żywy wobec totemu?… Co znaczy tkanka współczesnego miasta wobec palimpsestu zurbanizowanej przestrzeni? Dopóki „wszystko płynie” – nie będzie nam raczej dane poznać odpowiedzi.

Małgorzata Dorna, Piła, 1 września 2016

MARTWA NATURA Z DZBANKIEM6

Martwa natura z dzbanem, olej na płótnie, 2016

 

 

MARTWA NATURA2

Martwa natura , olej na płótnie, 2016

 

 

MARTWA NATURA4

Martwa natura z dzbanem, olej na płótnie, 2015

 

 

ZIKKURAT3Zikurat, olej na płótnie, 2016

 

 

WIEZA-BABEL8

Wieża Babel, olej na płótnie, 2015

 

 

JEZDZIEC BEZ GLOWY5

Jeździec bez głowy, olej na płótnie, 2016

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Skip to content