Nie żyje Alfred Aszkiełowicz 1936 – 2026

Zmarł Alfred Aszkiełowicz. Nasz Alfred. Ulubiony Artysta Biura Wystaw Artystycznych w Pile. Repatriant spod Wilna, ale zakochany bez pamięci w Chodzieży (zostaną po Nim ślady w przestrzeni miasta…). Artysta wielkiego formatu – Legenda sztuki.
Urodził się w Zofiówce pod Wilnem w 1936 roku. Do Chodzieży przybył z rodziną jako repatriant. W latach 1963-68 studiował na Wydziale Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Zajmował się grafiką warsztatową (ulubioną techniką artysty był miedzioryt, także linoryt, mezzotinta), użytkową i malarstwem. Pracował m.in. w Fabryce Porcelany i Porcelitu w Chodzieży. Był projektantem, zajmował się projektowaniem wzorów do dekoracji porcelany. Tworzył exlibrisy i inne małe formy. Malował pejzaże. Projektował pomniki, tablice pamiątkowe, loga. Jego pasją było liternictwo (posługiwał się głównie antykwą i potrafił ją wykreślać ręcznie). Malarstwo i grafikę eksponował na kilkudziesięciu wystawach indywidualnych i około 100 zbiorowych (w Polsce i za granicą, m.in. Bułgaria, Słowacja, Niemcy, Rosja, Kanada, Portugalia). Laureat wielu nagród w dziedzinie twórczości i upowszechniania plastyki oraz zdobytych w konkursach krajowych i międzynarodowych.
Jako Biuro realizowaliśmy wspólnie mnóstwo pomysłów – wystaw, wywiadów, spotkań – w ramach Rozmów o sztuce w BWA czy Nocy Muzeów; Alfred był też bohaterem filmu nakręconego w ramach projektu „Kultura w sieci”. (jeszcze dzisiaj zamieścimy link do tego filmu)
Ale przede wszystkim Alfred był Pięknym Człowiekiem, Przyjacielem.
Odwiedzaliśmy się – On nas w BWA , my Go w Jego mieszkaniu – pracowni. Przyjeżdżał na kawę („czarną, z mlekiem – ale bez tej piany!”;) Długie rozmowy o życiu. Bo nikt tak nie kochał życia jak Alfred… Do ostatnich niemal dni – rower, narty, Alpy. Cieszył Go każdy drobiazg – zieleniące się liście na wiosnę, kawki siadające na balustradzie Jego balkonu… Zauważał wszystko. Upajał się życiem.
Chorował długo, ale cały ten trudny czas był bardzo aktywny. Dzielnie znosił wszelkie przeciwności i dolegliwości. Nie poddawał się! Mówił o śmierci, odchodzeniu – bo nie wyobrażał sobie NIE BYĆ… W ostatnich latach coraz częściej powtarzał: „Tak mało czasu zostało…”
A teraz Go nie ma. Mamy nadzieję, że tam gdzie jesteś, Alfredzie, jest Ci równie dobrze i że masz się czym zachwycać… A jeśli masz – to przecież żyjesz…
Na zawsze w naszych sercach {*} ![]()



