Małgorzata Kaczmarska / ŚLADY i Magdalena Siejko / WIZERUNKI – relacja z wernisażu

Małgorzata Kaczmarska / ŚLADY i Magdalena Siejko / WIZERUNKI – relacja z wernisażu

Zachęcamy do odwiedzenia Galerii BWA PP w Pile! Prezentujemy wystawę pt. ŚLADY / WIZERUNKI – prace prezentują artystki pochodzące z Krakowa: Małgorzata Kaczmarska (w ekspozycji Ślady / Traces) oraz Magdalena Siejko (z wystawą Wizerunki / Images).

Wystawa została otwarta w miniony piątek i spotkała się z entuzjastycznym przyjęciem przez odbiorców.

– Wspólna Wasza praca zaowocowała tym, że powstała w Pile wystawa idealna. Zarówno w sztuce, jak i w aranżacji i w koncepcji jesteście, Panie, doskonałe. To ekspozycja na miarę 50-lecia BWA, które w tym roku obchodzimy i która otwiera cykl niezwykle interesujących prezentacji jubileuszowych zaplanowanych na 2026 rok – podsumował dyrektor BWA PP Edmund Wolski.

***

Małgorzata Kaczmarska jest artystką wizualną, wykładowczynią akademicką i kuratorką. W pracy naukowo-badawczej zajmuje się procesem twórczym oraz kontekstem społeczno-przestrzennym dzieła sztuki. Tworzy w dziedzinie malarstwa, eksperymentuje z mediami typu wideo i instalacja, realizuje także projekty intermedialne. Urodzona w Krakowie, w 1999 ukończyła z wyróżnieniem Wydział Malarstwa krakowskiej ASP. Jest profesorem w ASP we Wrocławiu.

– Inspiracją pokazywanego zestawu prac było życie mojej rodziny, głównie w okresie międzywojennym, eksploracja dokumentów i fotografie z tego okresu – mówiła podczas wernisażu Małgorzata Kaczmarska, autorka cyklu ŚLADY,

– W pewnym momencie natknęłam się na walizkę w moim domu, czerwoną. W środku były dokumenty rodzinne  – dużo listów, aktów chrzcin i ślubów, fotografii. Niektóre dokumenty sięgały początków XIX wieku. Usiłowałam trochę zrekonstruować historie rodzinne po podstawie tej dokumentacji, ale nie było to łatwe – większość starszych osób już umarła, większości nie zdążyłam poznać. To dociekanie historii mojej rodziny to była fascynująca podróż w przeszłość, zwłaszcza dlatego, że ja tej przeszłości nie znałam, nie wiedziałam o niej prawie nic. Oglądając dokumenty, odkrywając jakieś wydarzenia – np. takie, że w jakimś kościele gdzieś był ślub, a ksiądz, który udzielał tego ślubu, później został świętym – ja budowałam sobie rodzinne historie.  Na zdjęciach – jacyś mężczyźni z tą samą panią… ; na innym zdjęciu dedykacja dla mojej babci, bardzo czuła… Te informacje skłoniły mnie do tworzenia tego cyklu, ale elementem, który mnie do tego skłonił, były też refleksje na temat, co po nas pozostaje…  Bo była rodzina, o której wiedziałam nie za dużo, do tego otrzymałam garstkę materiałów z tej odnalezionej dokumentacji, coś tam jeszcze zasłyszałam i stworzyłam sobie jakąś historię… Myślałam o tym, co zostaje po nas materialnego, jak te fotografie, ale też co zostaje po nas w pamięci innych – ta pamięć jest ważna. Ale ta pamięć też zniekształca. Z jednej strony pamiętamy jakieś wrażenia, pamiętamy sposób poruszania się danej osoby, jakąś ekspresję ogólną, pamiętamy jakieś momenty historyczne z nią związane. I z tych wątków różnych, ale też z dania sobie pozwolenia na swobodę odtworzenia fabuły, rodzi się nowa historia. Tak powstały te obrazy. One sięgają wydarzeń XX wieku – są tutaj moi dziadkowie, pradziadkowie, ich rodziny, są i moi rodzice, a nawet ja gdzieniegdzie – ale to wszystko jest mocno fabularyzowane. Bo mi zależy także na płaszczyźnie malarskiej bardzo mocno – tak, że wychodząc od pewnej narracji, która się pojawiła, związana z dokumentami jakie odnalazłam, dotyczącymi konkretnie mojej rodziny, pracowałam także bardzo mocno nad warstwą plastyczną, z tym, co się wiąże z warsztatem artysty malarza. Dużo pracy dotyczyło przemyśleń na temat, w jaki sposób coś przekazać niekoniecznie wprost, jak np. na obrazie „Chrzciny wujka Krzyśka”. Tego wujka akurat kojarzę, była to jedyna osoba z pokazanych w tej pracy, którą długo znałam. To są jego chrzciny.  Starałam się światłem wyrażonym przez kolor pokazać tę jedyną żyjącą postać – pokazać poprzez światło także to, że on był mi bliski jako żyjąca osoba, jedyna z tej grupy osób, którą miałam okazję dobrze poznać. Każda z tych prac coś takiego posiada…  Za każdym razem szukałam innego języka malarskiego, by uzyskać tę drugą interpretację.

– Odbiorcy widzą w tych postaciach z mojej rodziny także swoich bliskich… Po wystawach często podchodziły do mnie osoby i mówiły „O, mój dziadek też tak wyglądał, był taki podobny, miał taki sam wyraz, taki elegancko ubrany pan, też był wysoki, szczupły”.  Ja opowiadając swoją historię, opowiadam też historię innych ludzi…  Nastąpiła tu jakaś spójność pomiędzy historiami odbiorców.

Małgorzata Kaczmarska pokazywała ŚLADY m.in. we Lwowie.

– Kiedy odkryłam tę walizkę, zorientowałam się, że miałam dużo przodków we Lwowie, a miałam wkrótce możliwość zorganizowania tam wystawy. Pokazałam obrazy, ale i kopie lwowskich dokumentów mojej rodziny – miałam nadzieję, że ktoś się tam do mnie przyzna, że ktoś z rodziny przez przypadek się ujawni…  Zostawiłam tam nawet zeszyt na kontakty, ale nikt się nie odezwał – wspomina artystka.  

Odkrywając stare, rodzinne pamiątki, dokumenty, fotografie, historie członków rodziny, których nie poznała za ich życia, szuka w nich także swoich śladów, punktów zbieżnych, tożsamości.

– Grzebiąc w historii mojej rodziny, znalazłam wspólny motyw z moją babcią, której nie znałam, bo zmarła bardzo szybko po moim narodzeniu. Tu na wystawie wisi obraz „Narciarki”, przedstawiający panie na nartach – ta pierwsza pani z prawej to moja babcia. To był jeden z motywów fotograficznych, które przepracowałam – babcia musiała dobrze jeździć na nartach i jest to jakaś nić pomiędzy nami, nić, która nas łączy. Wcześniej nie wiedziałam, że babcia jeździła…  Tymczasem ja coś o nartach wiem! Uwielbiam narty, nawet pracowałam przez jakiś czas jako instruktorka narciarstwa w Zakopanem – zdradziła Małgorzata Kaczmarska.

Jest także pasjonatką innych sportów, m.in. surfingu. To zainteresowanie sportami także znajduje odbicie w jej twórczości malarskiej. Poza ŚLADAMI, które możemy aktualnie oglądać w Pile, stworzyła kilkanaście innych cykli, malowała m.in. akty, a najnowsze prace są poświęcone m.in. sportom – powstaje też cykl pt. „Polacy. Czas wolny” – i z pewnością jego cześć wypełni także tematyka sportowa i sportowej rekreacji.

***

Magdalena Siejko jest absolwentką Wydziału Malarstwa Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Obroniła z wyróżnieniem dyplom w pracowni prof. Jacka Waltosia oraz aneks w pracowni rysunku prof. Teresy Rzepeckiej-Kotkowskiej i w pracowni linorytu prof. Zbigniewa Lutomskiego. W latach 2006 – 2009 odbyła studia doktoranckie na ASP w Krakowie zakończone obroną pracy doktorskiej „W Obliczu Cielesności – Obrazy Śmiertelne”. Zajmuje się malarstwem, rysunkiem, rzeźbą, instalacją. Jest terapeutą w ŚDS Vita w Krakowie.

– Pierwsze, co staram się pokazać, to jest to, co czuję obserwując ludzi, spotykając się z człowiekiem, co zauważam podczas wspólnego bycia. Zastanawiam się przy tym, czy samą mową ciała, samym ciałem, można opowiedzieć większość rzeczy o życiu – także o sytuacjach abstrakcyjnych, uczuciowych. To są moje poszukiwania – ciało jako treść informacji o człowieku. Jednocześnie te informacje dotyczą człowieka, ale i abstrakcyjnych tematów – mówią o przejściach pomiędzy życiem a śmiercią – mówi artystka.

– Fascynuje mnie ciało ludzkie, ale ciało, które nie jest piękne, a takie, które jest dysfunkcyjne. Można nawet powiedzieć, że brzydota mnie fascynuje i jakaś deformacja ludzkiego ciała, to, jak się zmieniamy, jak się starzejemy – dodaje Magda Siejko.

Na wystawie oglądamy prace artystki pochodzące z różnych okresów jej twórczości.

– Są to prace z wielu lat – ale ja jestem dosyć monotematyczna i maluję cały czas oblicza cielesności. Przez całe swoje życie twórcze realizuję jeden cykl. Cały czas. Dzielę go tylko na różne tematy. To, co pokazuję w Pile, to fragment dużej wystawy, która była prezentowana wcześniej w Zamku Książąt, zatytułowanej „Wizerunki”. Do tego doszły nowe prace, nieco inne, z elementami geometrycznymi.

***

Obydwie prezentacje – Małgorzaty Kaczmarskiej i Magdaleny Siejko – poświęcone są ludziom i ciału ludzkiemu. W ten sposób bardzo korespondują ze sobą.

– Postaci z obrazów Małgosi idą w stronę państwa, ale tym samym na moją „Ostatnią wieczerzę” – mówiła na wernisażu Magda Siejko, nawiązując do wymownej aranżacji ekspozycji – To jeszcze nie ten moment, ale przecież wszystkich nas to czeka…

– Ja maluję tych, którzy są, ale także bardzo często tych, których już nie ma – a więc to też są ślady, jak w wystawie Małgosi. Ja mam wielką ochotę wskrzeszenia i znalezienia za pomocą farb tego momentu przejścia, tej jednej chwili, w której jest jeszcze ułamek życia w człowieku, nawet jeśli już tej osoby nie ma. Staram się znaleźć moment przejścia, tę chwilę, w której dana osoba gdzieś ożyła… – mówi artystka – To jest mgnienie, ale zdarza się, że poczuję to bardzo silnie… a potem nagle to wrażenie znowu znika… I znowu szukam tego momentu. Ale nigdy nie wracam do starych obrazów – powstają inne, nowe.    

Obie malarki uwielbiają duże formaty.    

– Marzę o jeszcze większych – zdarza M. Kaczmarska – Niestety, pracownia ma ograniczone ściany… Zwijam więc płótna, żeby je wnieść i wynieść…  Ale z dużego formatu trudno zrezygnować – to inny rodzaj ekspresji malarskiej.

– Uwielbiam duże formaty. Ale z racji tego, że to trudne i w tworzeniu i potem do przewożenia, muszę dzielić obraz na części – zmniejszam je, czyli kawałkuję… Ale nie umiem oderwać się do dużej płaszczyzny, która daje możliwość swobody twórczej – dodaje M. Siejko.

***

Wieczór uświetniła minirecitalem fortepianowym Monika Sroczyńska.

Pianistka, kompozytorka, teoretyczka muzyki, nauczycielka akademicka. W latach 2004-2016 uczyła się gry na fortepianie w Zespole Szkół Muzycznych im. Fryderyka Chopina w Pile w klasie mgr Jolanty Reszelskiej. W latach 2016-2021 odbyła studia w Akademii Muzycznej im. Feliksa Nowowiejskiego w Bydgoszczy w klasie kompozycji prof. Zbigniewa Bargielskiego, w klasie fortepianu dr hab. Anny Stempin-Jasnowskiej, a także w zakresie teorii muzyki. Dwukrotnie w 2016 i 2018 roku otrzymała nagrodę od Związku Kompozytorów Polskich w Warszawie na Międzynarodowym Forum Pianistycznym „Bieszczady bez granic” w Sanoku. W 2018 roku jej utwór Kontrasty został wyróżniony na III Międzynarodowym Konkursie Kompozytorskim im. Ignacego Jana Paderewskiego w Bydgoszczy. W 2021 roku otrzymała Platynowy Medal w kategorii „Kompozycja” za utwór Dyslokacje oraz w kategorii „Fortepian” za wykonanie 6 Water Colors Leo Ornsteina na 2021 Quebec Music Competition. Regularnie występowała na koncertach kompozytorskich oraz dwukrotnie na festiwalu „Nowa Muzyka” w Bydgoszczy wykonując utwory własne oraz innych kompozytorów. Od 2021 roku prowadzi ożywioną działalność pedagogiczną oraz koncertową. W 2022 roku ukazała się jej debiutancka płyta „PianoComposer”, zawierająca utwory solowe
i kameralne. W tym czasie nawiązała również współpracę z Biurem Wystaw Artystycznych Powiatu Pilskiego w ramach której regularnie wykonuje tam solowe recitale. W 2023 roku została uhonorowana Nagrodą Starosty Pilskiego w kategorii „Kultura”. Jest członkinią Koła Młodych Związku Kompozytorów Polskich. Jej dorobek kompozytorski obejmuje utwory fortepianowe, kameralne, orkiestrowe, elektroniczne oraz grafikę muzyczną.

Bierze udział w konkursach, zdobywa liczne nagrody. Aktualnie przed pianistką koncerty w Londynie i we Wiedniu.

***

Zapraszamy do Galerii! Wystawa czynna do  20 marca br.

Poniedziałek i piątek: w godz. 9.00-15.00

wtorek, środa, czwartek: w godz. 9.00-19.00.

Bilety: 5- (ulgowy) i 10 zł.