Marta Tomaszewska-Bartnicka / POWIDOKI. Zostawiam Ci ślady echa – relacja z wernisażu

Marta Tomaszewska-Bartnicka / POWIDOKI. Zostawiam Ci ślady echa – relacja z wernisażu

Marta Tomaszewska – Bartnicka / POWIDOKI. Zostawiam Ci ślady echa – relacja z wernisażu

Mieszka i tworzy w Gdańsku. Ale jest Pilanką i chętnie powraca ze swoją sztuką do rodzinnego miasta. BWA w Pile zaprosiło na wystawę prac Marty Tomaszewskiej – Bartnickiej. Artystka pokazała prace w ekspozycji pt. „POWIDOKI. Zostawiam Ci ślady echa”.

Zaczęło się szczególnym wernisażem. Był to wieczór wyjątkowy – pilską Galerię wypełnili bowiem fani twórczości Marty Tomaszewskiej – Bartnickiej, w tym w dużej grupie jej bliscy – rodzice, mąż, dzieci, inni krewni, przyjaciele, znajomi, sąsiedzi… Atmosfera była więc szczególnie ciepła i wzruszająca. Artystka powraca do naszego miasta ze swoją sztuką nie po raz pierwszy – od lat prezentuje swoje prace na Salonach Pilskich.

– Ja mam wrażenie, że Marta ma u nas ciągle wystawy… Co jest dość dziwne, bo jak sprawdziłem w kalendarium – ostatnią dużą ekspozycję miała jeszcze w galerii na Ludowej – 18 lat temu! Dużą, razem  z rzeźbiarką Joanną Gugałą.  Skąd więc takie wrażenie? Otóż Marta co roku, od 2005, uczestniczy w Salonie Pilskim. Pojawia się na wernisażach przeglądu. Jest więc obecna i jej obecność nie przechodzi niezauważona –  widzę teraz także zdziwienie na państwa twarzach… zdziwienie faktem,. że poprzednia duża wystawa Marty była u nas 18 lat temu… – mówił Edmund Wolski, dyrektor BWA PP, otwierając ekspozycję.

Marta Tomaszewska debiutowała w Pile tuż po uzyskaniu dyplomu, w 2005 roku, w galerii przy Bohaterów Stalingradu. Dzisiaj nie ma już ani ulicy o tej nazwie w Pile (obecnie to Spacerowa) i nie ma Małej Galerii BWA. Ale pilska sztuka ciągle ma się dobrze i Marta Tomaszewska – Bartnicka jest na to przepięknym przykładem. Urodzona w 1979 roku w Pile. Absolwentka pilskiej „Nafty”, absolwentka Wydziału Sztuk Pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, gdzie w 2004 roku uzyskała dyplom w Pracowni Malarstwa prof. Lecha Wolskiego. Równolegle z działalnością artystyczną od kilkunastu lat prowadzi w centrum Gdańska, przy ulicy Chlebnickiej, autorską pracownię i galerię MOMARTE….  W tej pracowni prowadzi także warsztaty dla młodzieży i dorosłych z rysunku i malarstwa. Edukuje – z powodzeniem. Jej uczniowie odnoszą sukcesy, a rocznie do drzwi jej pracowni puka ich ok. 120…

– Przez lata pracownia stała się przestrzenią także dla moich uczniów.  Część z nich kontynuuje później edukację artystyczną, inni odnaleźli w sztuce własną formę ekspresji i sposób budowania pewności siebie. Czuję dumę, gdy osiągają sukcesy. Cieszę się, gdy mówią, że nie mogą doczekać się zajęć – opowiada artystka.

Tym razem jednak Marta Tomaszewska – Bartnicka pokazała nam swoje malarstwo. Obrazy o przepięknej, charakterystycznej dla artystki kolorystyce, ciemne, ale… jasne w wymowie, pełne ruchu, tańca, sportu, gestu, energii. Pełne ciała.

– Są tu prace dawne – jedna z 2003 roku, którą prezentowałam w Pile w 2005, są prace z kilku Salonów Pilskich – jest to więc trochę wystawa retrospektywna. Ale wszystkie te duże formaty, obrazy taneczne i te z pasami to prace zupełnie nowe… powstały w ostatnich tygodniach dosłownie – wyznała w Pile – Powidoki – te z tytułu ekspozycji – to metafora pamięci i emocji. Malarstwo jest dla mnie śladem, a nie dokumentem. Mi zależy na tym, by odbiorca – widz po wyjściu z galerii zostawił w sobie coś, co skłoni go do refleksji, by było to zaproszenie do własnego patrzenia, do własnego odbioru.

– Moje wielkoformatowe malarstwo jest zapisem śladu, jaki ruch, żywioł i radość tworzenia zostawiają w przestrzeni. Zrodziło się z obserwacji teatru tańca – dynamiki, w której gest nie znika wraz z upływem sekundy, lecz wcina się w otoczenie, nasycając je bezpowrotnie światłem i energią – mówi Marta Tomaszewska – Bartnicka –  Pionowe pasy, natomiast, te przecinające kompozycje to niezwykle istotny element mojego malarstwa, który stanowi symboliczną barierę. Ta granica tworzy głęboką strefę bezpieczeństwa – przestrzeń, w której ekspresja może osiągnąć pełną wolność i bezkompromisowy zachwyt, a obserwator odnajduje spokój i harmonię.

– Nie narzucam gotowej narracji, lecz dzielę się siłą, która trwa mimo upływu czasu. Zostawiam Ci ślad echa – trwale wyciśnięty, promienny powidok dynamiki, w którym energia gestu rezonuje, budząc poczucie pełnej swobody i wewnętrznego światła – dodaje artystka.

Dla Marty Tomaszewskiej – Bartnickiej bardzo istotny jest rysunek.

– Moje malarstwo jest specyficzne… Ja… rysuję. Uważam, ze w malarstwie ten rysunek jest bardzo istotny. Często jest agresywny, ekspresyjny – bo to są moje emocje. Mi bardzo zależy na tym, by w swojej sztuce pokazać, co czuję. Czasem wracam do pracowni po jakimś czasie, po namalowaniu jednej warstwy, patrzę na obraz i zastanawiam się, kto to zrobił… bo we mnie już siedzą inne emocje. I dzisiaj, gdy patrzę na te wszystkie moje prace, rodzi się we mnie taka refleksja: w jakich byłam różnych momentach, w jakich różnych emocjach byłam przez te 20 lat… I jak to wszystko we mnie rezonuje  – mówiła artystka podczas wernisażu.  

Obrazy są piękne, wymowne, wieloznaczne, bogate w odcienie, kształty… Skłaniają do refleksji. Do pozostania przy nich przez chwilę – w ciszy, ale i we własnych emocjach. We wspomnieniach. Marzeniach. Te marzenia są niezwykle ważne…

– Zawsze mówiłam sobie, że jeśli nie będę malarką, to zostanę tancerką. Moje uczennice – starsze i młodsze – często malują swoje marzenia. I to jest niesamowite, bo te namalowane marzenia spełniają się… Ktoś namalował domek we Włoszech i teraz już sobie ten domek kupił i tam mieszka. Ja uznałam, że chcę wrócić do swoich marzeń i zaczęłam malować taniec…

Inspirację czerpie też z dzieł innych artystów. Będąc na stypendium we Włoszech na 3 roku studiów zachwyciła się sztuką francuskiego malarza Georgesa Rouaulta  (wybitny francuski malarz i grafik powiązany z fowizmem i ekspresjonizmem).

– To była gruba kreska, ekspresjonizm francuski… To bardzo mnie wciągnęło. Wtedy zostawiłam martwe natury i zaczęłam malować po swojemu… – wspominała M. Tomaszewska.

Wystawa będzie czynna do 30 października – duża Galeria BWA PP, ul. Okrzei 9/2.

O artystce:

„Jest głęboko wdzięczna za ludzi, których spotyka na swojej artystycznej drodze. Za tych, którzy przychodzą do pracowni z marzeniem, czasem z niepewnością, czasem z potrzebą odnalezienia własnej przestrzeni, a wychodzą z poczuciem sprawczości, radością tworzenia i świadomością, że mogą iść własną drogą.”

„Jej działalność artystyczna i edukacyjna pozostają ze sobą nierozerwalnie związane. Malarstwo jest dla niej sposobem wyrażania siebie, a uczenie — sposobem dzielenia się. Jedno i drugie wyrasta z potrzeby spotkania i budowania przestrzeni, w której człowiek może być naprawdę sobą.”

Jej życiowe motto brzmi: tworzyć, uczyć i żyć pięknie.

***

Zapraszamy do Galerii:

pon. i pt. w godz. 9.00-15.00

wt., śr. i czw. 9.00-19.00

bilety 5- i 10 zł