Mariusz Hoffman / PLAKAT – relacja z wernisażu

Mariusz Hoffman / PLAKAT – relacja z wernisażu

W ramach Nocy Muzeów: Mariusz Hoffman i jego plakaty w BWA.


Biuro Wystaw Artystycznych Powiatu Pilskiego w ramach tegorocznej Nocy Muzeów zaprosiło na wyjątkowe spotkanie ze sztuką plakatu. Jego gościem był Gdańszczanin Mariusz Hoffman, wybitny polski plakacista.

Mariusz Hoffman przyjechał do pilskiego BWA z Gdańska – tam mieszka i pracuje; przez wiele lat związany był z ASP jako wykładowca. Obecnie w filii PJATK (Polsko-Japońska Akademia Technik Komputerowych) uczy grafiki komputerowej. Studiował w latach 1977-1983 na Wydziale Malarstwa i Grafiki PWSSP (obecnie ASP) w Gdańsku. Należy do Gdańskiego Okręgu Związku Polskich Artystów Plastyków, gdzie sprawuje funkcję wiceprezesa. Swoje prace prezentował na wielu wystawach indywidualnych i zbiorowych. Współpracuje z gdańskimi ośrodkami kultury i wydawnictwami.

Mariusz Hoffman jest artystą grafikiem i plakacistą. Jego praktyka artystyczna obejmuje grafikę warsztatową i cyfrową, plakat artystyczny, projektowanie graficzne oraz malarstwo. Twórczość Hoffmana to często poetycki dialog obrazu z tekstem literackim, często inspirowany literaturą i teatrem. Toteż artysta współpracuje z instytucjami kultury i wydawnictwami, projektując okładki książek, ilustracje oraz identyfikacje wizualne, a także plakaty teatralne dla teatrów i filharmonii z całej Polski.

Podczas spotkania z artystą w Pile otwarto wystawę jego prac, na której zaprezentowano plakaty przygotowane m.in. do teatralnych spektakli takich jak „Hamlet”, „Irydion”, „Pułapka”, „Makbet”, „Iwona, księżniczka Burgunda”, „Wiśniowy sad”. Można było także posłuchać rozmowy, poprowadzonej przez Edmunda Wolskiego, dyrektora BWA PP.

Gościem wydarzenia był także inny artysta z Gdańska, znany już pilskiej publiczności, Ryszard Kowalewski – malarz gór, himalaista i alpinista, którego wystawę BWA zorganizowało w 2024 r.

***

– Plakat był u mnie zawsze na pierwszym miejscu. Poprzedzała go tylko nauka rysunku i malarstwa – mówił M. Hoffman podczas wernisażu – A potem szybko zająłem się jednak plakatem, bowiem nasza uczelnia współpracowała  z Teatrem Wybrzeże. Zaniosłem tam swoje projekty plakatów do jednej ze sztuk –  zostały wybrane i zlecono mi wykonanie plakatów. Tak że pierwsze plakaty powstały właśnie dla naszego Teatru Wybrzeże w Gdańsku.

– Mój plakat jest specyficzny… Starałem się oprzeć go zawsze na pomyśle – trudno by mi było więc tu wskazać mistrza, który byłby wzorem. W moim plakacie chodzi raczej o to, by odkryć jakąś prawdę. I w momencie, gdy ta prawda była już odkryta, to za pomocą różnych środków – malarstwa, rysunku, czy też rysunku cyfrowego – bo też są tutaj prace, które były wykonane w komputerze, na tablecie – to dopiero wtedy myśl przeradzała się w formę. Nie było więc po drodze do mojego plakatu mistrza… Najpierw była myśl, idea, prawda.  Ale są plakaciści, którzy faktycznie bardzo mi odpowiadają, bo są mistrzami w ogóle. A ja ich lubię. To na pewno Starowieyski, czy Janusz Kapusta.

– Przekaz na moim plakacie jest wielowarstwowy – przynajmniej tak staram się go robić. Wiem, że plakat rządzi się swoimi prawami – chodzi o to, by plakat obronił się na ulicy. Bo plakat jest dzieckiem ulicy – i ono musi się na tej ulicy odnaleźć. Naklejamy go na słupy, naklejamy go w gablotach wystawianych przed instytucjami kultury. Dookoła chodzą ludzie, jest zgiełk ulicy. I ten plakat w tym zawirowaniu musi zwrócić naszą uwagę i jeszcze nam coś powiedzieć. Ale jest jeszcze druga warstwa plakatu, ta która się nie broni na ulicy… I ona wcale nie musi być w plakacie – ale ja staram się pokazać je obie. Tę drugą warstwę doceniamy np. oglądając plakaty w galerii, kiedy nic jej nie szkodzi, kiedy jest ona ochroniona murami galerii, jej klimatem, spokojem i tym, że ludzie, którzy tu przyszli, przyszli właśnie porozmawiać z artystą poprzez plakaty, a nie tylko, by wyczytać z nich informację. Stąd staram się zawrzeć w swoich plakatach jakąś myśl, która ma być pretekstem do rozmowy z widzem, który to ogląda. To jest mój sposób na zrobienie plakatu.

– Plakat to także to co zapowiada – i tu mamy drugą warstwę wzbogaconą o typografię – typografia była bardzo ważna dla Polskiej Szkoły Plakatu z lat 80-tych. Kształt litery, kształt fontu…  Font – to coś przez co można przeprowadzić jakiś przekaz – jak powiedział pewien amerykański typograf – font, typografia to rodzaj dialektu, za pomocą którego wiemy że dana osoba np. pochodzi z Krajkowa, z Londynu albo ze starożytnego Rzymu. Wybierając font, przekształcając go, oprócz tego, że on ma swoją formę, możemy także przekazać przez tą formę nie tylko to, co jest napisane, ale i dodatkowe informacje, jak to, w jakim klimacie będzie wydarzenie, jakiego czasu dotyczy. Te dodatkowe przekazy także są w plakacie i mogą być przekazane za pomocą litery. To ta informacja dodatkowa.

– A potem są już tylko afisze – czyli informacja wprost, co, gdzie, o której godzinie. One  z plakatem mają niewiele wspólnego…

– Jestem członkiem Gdańskiego Klubu Poetów. Realizujemy cykl „Ekfraza ze sztuką” – w tym cyklu prezentujemy dzieła wybitnych twórców – ostatnio były to obrazy Ryszarda Kowalewskiego – a poeci z Klubu piszą wiersze, które w zderzeniu z obrazem są ekfrazą.

(ekfraza z gr. ékphrasis  to literacki opis dzieła sztuki  – np. obrazu, rzeźby, budynku czy fotografii – wpleciony w treść wiersza, powieści lub dramatu).