Wernisaż wystawy prac Tadeusza Ogrodnika

Wernisaż wystawy prac Tadeusza Ogrodnika

Grupa docelowa wg Ogrodnika w Galerii Sztuki Hotelu Gromada.

 

We wtorek, 14 maja, w Galerii Sztuki Hotelu Gromada odbyło się otwarcie wystawy prac Tadeusza Ogrodnika pt. „Obrazy immanentne. Artysta zaprezentował dwie prace z 2015 roku oraz nowe obrazy, powstałe w lutym i marcu br. z cyklu „Grupa docelowa”, dotąd jeszcze nigdzie nie prezentowane.

Tadeusz Ogrodnik studiował na Wydziale Grafiki Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Dyplom uzyskał w 1982 roku w pracowniach prof. Romana Banaszewskiego i prof. Andrzeja Pietscha. Zajmuje się rysunkiem, malarstwem i grafiką. Przez 10 lat był dyrektorem Biura Wystaw Artystycznych i Usług Plastycznych w Pile.

Wernisaż otworzyli dyrektor BWAiUP w Pile Edmund Wolski oraz Mirosław Glegoła, nowy dyrektor Hotelu „Gromada” w Pile.

– Mamy nadzieję, że nasza współpraca będzie trwała jeszcze wiele lat. Przypomnę, że rozpoczął ją wiele lat temu bohater dzisiejszego wernisażu, Tadeusz Ogrodnik, jako dyrektor BWA. Dzięki tej współpracy mieliśmy tu zawsze, w murach hotelu, taką swoją małą filię, galerię, w której nasi artyści mogli prezentować swoje prace – zaznaczył Edmund Wolski, otwierając wystawę.

– W imieniu starosty Eligiusza Komarowskiego pragnę podziękować dyrektorowi hotelu panu Glegole za to, że zdecydował się kontynuować współpracę z Biurem Wystaw Artystycznych, a panu Tadeuszowi Ogrodnikowi, byłemu dyrektorowi BWA, za tę inicjatywę. Okazało się, że wyjście ze sztuką poza mury galerii jest potrzebne, że pokazanie twórczości naszych lokalnych artystów szerszej publiczności jest niezwykle ważne – mówiła Agnieszka Matusiak, dyrektor Biura Starosty Starostwa Powiatowego w Pile.

– Nie są to oczywiście wszystkie prace malarskie, jakie powstały w tym roku. Jestem na emeryturze, mogę więc na sztukę poświęcać więcej czasu. A że jestem także rysownikiem, powstało także wiele nowych rysunków o mniejszych formatach – powiedział Tadeusz Ogrodnik.

Prace malarskie prezentowane na wystawie to charakterystyczne dla twórczości Tadeusza Ogrodnika wizerunki postaci w tłumie. Intrygujące i pozornie oszczędne w treści i emocje. Bardzo dużo można jednak wyczytać z wtopionych w tło twarzy, z wzajemnego stosunku wielkości jednych do drugich, z oszczędnej, ale konkretnej kolorystyki – stonowanych błękitów i matowych czerwieni, z samego zagęszczenia sylwetek, z którego jednostka wydobyć się nie ma właściwie jak i w które wejść także jest już trudno. Grupy ludzi zapamiętane na płótnach przez artystę to społeczności wydaje się zamknięte, „docelowe” – jak głosi nazwa cyklu – i przez to nieruchome, zastygnięte niejako w działaniu, bez mocy sprawczej. A może przeciwnie, gotujące się do działania?

„(…) Cykl „Grupa docelowa” wzbudza zrozumiały niepokój, prowokuje do bardzo osobistych refleksji nad statusem człowieka w zbiorowości, człowieka wkomponowanego, wtłoczonego w tłum, człowieka osaczonego w grupie. Sylwety utrwalone w gęstym, matowym błękicie, podświetlone intensywną czerwienią, postacie zatrzymane w bezruchu, o twarzach znieruchomiałych jak maski, odziane w rodzaj kostiumu, naznaczone wyraźnym, szkicowym konturem, postacie zdeformowane, o martwych, niewidzących oczach – wszystkie one zostały naznaczone piętnem odwiecznej tragedii. To dramat konieczności istnienia, dramat osaczenia, zamknięcia w „grupie docelowej”, ostatniej i ostatecznej zarazem, w grupie, od której nie ma ucieczki i z której wyzwoleniem mogłaby tylko okazać się (jakże teatralna, uroczysta i pożądana zarazem) nieobecność, czy może prościej – śmierć. (…)” – pisała Małgorzata Dorna w artykule „Twarzą w twarz z dziełem sztuki. Spojrzenie z bliskiej perspektywy”  zamieszczonym w katalogu „Salon Pilski 2016”.

– W dzisiejszych czasach mało jest twórców, którzy poprzez swoje dzieła prezentują swoją emocjonalność, niewiele jest twórczości, która jest komentarzem. Młodzi artyści idą bardziej w kierunku poszukiwania formy, starają się naśladować w tym mistrzów. Ja, kiedy byłem studentem jeszcze, także próbowałem naśladować swoich mistrzów. Ale usłyszałem od swojego profesora: znajdź własną drogę, tylko wtedy będzie to miało wartość. I taką drogę sobie znalazłem. Wybór własnej drogi jest jak skok do kanału, w którym nie wiadomo, czy jest woda, która nas poniesie. Ale warto zaryzykować. Dziś jestem bardziej strumykiem, który wije się gdzieś między polami, czerpiąc po drodze, obserwując, nasiąkając wrażeniami. Obrazy, które dzisiaj pokazuję, są bardzo moje, bardzo dla mnie charakterystyczne. Jestem emocjonalnie skierowany bardziej „do wewnątrz” – mówił Tadeusz Ogrodnik.

eKi